wtorek, 26 listopada 2013

Rozdział I


Elena

Obudziło mnie, słodkie muśnięcie w usta. Tak, niektórzy mogliby nazwać mnie szczęściarą, budzącą się u boku ukochanego mężczyzny, ale niestety to były tylko pozory. Ponieważ, to nie obok tego faceta chciałabym się codziennie budzić. Wyobraziłam sobie, że to był przystojny wampir o kruczoczarnych włosach i niebieskich jak morze oczach. Stop… on mnie zostawił, nie powinnam o nim myśleć, przecież teraz byłam ze Stefanem i to on mnie obudził, a nie jego brat Damon. Tylko, że nie mogłam nic na to poradzić, to tak cholernie bolało, wszystko, każde wspomnienie, każdy pocałunek w którym się zatracałam i zapominałam o całym świecie. Dopiero teraz to dostrzegłam, zdałam sobie z tego sprawę jak bardzo mi go brakowało. Wcześniej byłam zdezorientowana, nie wiedziałam którego z nich bardziej kochałam i z którym chciałabym spędzić wieczność. Teraz już wiedziałam, ale jego przy mnie nie było, znudziła go ta gra, chciał ostatecznej odpowiedzi, ale ja nie wiedziałam co tak naprawdę czułam do niego i dlatego wybrałam Stefana. Jestem z nim szczęśliwa (a przynajmniej taka byłam) dawał mi stabilizacje, spokojne i bez wariacji życie. Wiedziałam, że to tak trochę jakbym poszła na łatwiznę, bałam się zaryzykować…skąd mogłam mieć 100% pewności, że Damon mnie nigdy nie zdradzi, nie zrani, że mu się kiedyś po prostu nie znudzę? I do tego jeszcze, te jego wybuchy, które mnie przerażały, często dostawałam gęsiej skórki na całym ciele i chowałam się w kącie, kiedy stawał się taki agresywny i popieprzony. Ale z drugiej strony chciałabym spróbować innego życia, życia z Nim i korzystać z uroków wampiryzmu. Pokazał by mi świat o którym nie miałam pojęcia i pewnie już nigdy tego nie zaznam....
Tak się zamyśliłam, że nawet nie usłyszałam co mówił do mnie Stefan. Wyglądał na bardzo zmartwionego. Nie mogłam tak się zachowywać, musiałam udawać, że nic się nie stało. On zasługiwał na moją miłość. Od dziś przestanę myśleć o Nim.
-Halo? Tu ziemia do Eleny. Co się z tobą dzieje skarbie?! Od kilku tygodni chodzisz przygaszona i zamyślona.- no tak, bo właśnie kilka tygodni temu wyjechał Damon, ale przecież nie mogłam tego powiedzieć na głos. Cholera, przecież miałam już o nim nie myśleć. Dobra, musiałam się ogarnąć i wrócić do żywych.
- Stefanie nic się nie dzieje. Po prostu zastanawiałam się jak spędzimy dzisiejszy dzień i wiesz co? Może pojechalibyśmy  gdzieś? Co ty na to? Mi to jest bez różnicy gdzie, zdaje się na ciebie.-trochę ochłonęłam i odparłam z uśmiechem.
- Eleno, ale gdzie ty chcesz niby pojechać? Przecież w Mystic Falls też możemy spędzić miło czas. Nie pamiętam kiedy ostatnio byliśmy w parku. Pójdę do kuchni zaparzyć kawę, a ty w tym czasie się przebierz i zejdź do mnie na dół.- powiedział Stefan, po czym złożył na moich ustach lekki pocałunek.
Nie miałam już siły, ani ochoty się z nim kłócić. Chciał iść do parku, ok, tylko, żeby nie kazał mi znowu próbować zwierzęcej diety. Skoro mnie kochał, to powinien zaakceptować to, że wolałam pić krew z torebki tak jak Caroline. Jej jakoś nie prawił morałów, a była jego najlepszą przyjaciółką, więc dlaczego mi ciągle to zarzucał i pokazywał na każdym kroku, że mu to przeszkadza? Wezmę szybki prysznic i się przebiorę. Zapomniałam, że Stefan nie lubił jak się za długo szykowałam. Ciągle mi powtarzał, że jestem piękna i nie potrzebuje się stroić godzinami przed lustrem i kochał mnie taką naturalną. Czasami myślałam, że to było spowodowane tym, że wtedy aż tak bardzo nie przypominam Katherine. Albo, tylko mi się tak wydawało.
Kiedy zeszłam na dół, czekał już na mnie mój ukochany. Podał mi kubek z jeszcze gorącą kawą.
-A może chcesz coś zjeść? Zrobię ci naleśniki albo jajecznice.- zapytał się mnie Stefan.
-Nie, dzięki. Kawa wystarczająco mnie obudzi, a poza tym przecież ja nie muszę jeść ludzkiego jedzenia. Jestem wampirem, zapomniałeś? – próbowałam go tym rozśmieszyć, ale efekt był odwrotny. Posmutniał.
- Wiem kochanie i jeśli mam być szczery to wcale nie jestem z tego zadowolony. Nigdy sobie tego nie wybaczę, że przeze mnie jesteś tym czym jesteś.
-Stefanie daj spokój, przecież ty też jesteś wampirem. Przestań już się tym zadręczać. Ja się przyzwyczaiłam i pogodziłam z tym, więc ty tym bardziej powinieneś się cieszyć. Teraz będziemy mogli spędzić całą wieczność razem.- powiedziałam podekscytowana i zarzuciłam mu ręce na szyję, ale on je strącił i odparł ze złością.
- Eleno, czy ty tego nie widzisz?! Zmieniłaś się. Chcę, żebyś była taka jaka byłaś przedtem. A teraz tobie już nawet nie odpowiada spacer do parku.
- A czy ja powiedziałam, że nie chce iść? Nie, przytaknęłam ci i zgodziłam się na twoją propozycje w odróżnieniu do ciebie.
- Skoro przytaknięcie głowy z naburmuszoną i niezadowoloną miną nazywasz zgodzeniem się, to wiesz co? Sam sobie pójdę, albo zadzwonię do Caroline, może będzie miała ochotę. Nie musisz z łaski ze mną iść.- odparł po czym wkurzony wyszedł z domu i trzasnął z całej siły drzwiami.
Nadal stałam na środku korytarza i nie mogłam uwierzyć w to co przed chwilą usłyszałam. Przecież on się nigdy tak nie zachowywał. Skąd w nim tyle złości i agresji? Jeszcze nie tak dawno, był kochany, czuły i spokojny, a teraz go nie poznawałam. Co się stało z moim Stefanem? Od kilku dni coraz częściej się kłócimy i to przeważnie o jakieś drobnostki. Ja tego dłużej nie wytrzymam, po prostu nie dam rady.

*****

Postanowiłam się tym, aż tak bardzo nie zamartwiać. Skoro on może mieć swoje huśtawki nastroju to dlaczego ja nie mogłam ich mieć? Przecież się starałam, naprawdę chciałam, żeby nam wyszło, a on ciągle wszystko komplikował. Może to zabrzmi dziwnie, ale przez niego coraz częściej zastanawiałam się nad tym jak mogłoby wyglądać moje życie z Damonem. Tak, wiem, że miałam o nim nie myśleć, ale w tej o to chwili złamię moją obietnicę. A skoro już złamałam jedną, to jak złamię kolejną nic się nie stanie. I tak jak pomyślałam, tak też zrobiłam i wykręciłam numer do Damona. Obiecałam mu, że nigdy, ale to przenigdy do niego nie zadzwonię, ale co mi tam i tak nie mam nic do stracenia. Najwyżej nie odbierze…Pierwszy sygnał- nic, drugi-nic i kolejny- też nic. Odłożyłam telefon. Może już o mnie zapomniał? Może wiódł teraz nowe życie? Albo najzwyczajniej w świecie nie chciał mieć ze mną nic do czynienia? Tak prawdę powiedziawszy to mu się nie dziwiłam, zachowałam się tak samo jak Kath, najpierw go wykorzystałam, a potem wybrałam Stefana. Ale to on naciskał, chciał odpowiedź tu i teraz, a ja nie byłam wtedy gotowa na bycie z nim. Pamiętam jak wyglądało nasze pierwsze bliższe spotkanie.

Kilka miesięcy wcześniej
Jak zwykle po szkole udałam się do rezydencji Salvatorów. Miałam bardzo dobry humor i nikt nie byłby w stanie mi go zepsuć. Właśnie dziewczyny i Matt zaakceptowali mnie taką jaką jestem, czyli wampirem. Już umiałam opanować swój głód, pomógł mi Damon jak i Caroline, Stefan też mi pomagał, a raczej próbował. On namawiał mnie do zwierzęcej krwi, natomiast ja preferowałam krew ludzką. Wiadomo, że początki były trudne, o mało co nie zabiłam swojego brata i Matta. Gdyby nie Damon, pewnie już by nie żyli, nie, nie mogę o tym myśleć, najważniejsze że nic im się nie stało i ja mogłam bez problemu przebywać w ich towarzystwie. Tak się zamyśliłam, że nie zauważyłam kiedy dotarłam do domu Salvatorów. Od kiedy byłam wampirem miałam wyostrzony słuch i nasłuchiwałam czy nie ma w środku mojego chłopka, ale oprócz szumu wody nic nie słyszałam. Byłam pewna, że to Stefan bierze prysznic, także wparowałam do rezydencji i nim się spostrzegłam znalazłam się w sypialni Damona. O cholera, to on się kąpał, nie Stefan. Kiedy już się zorientowałam i chciałam nacisnąć na klamkę w celu opuszczenia pomieszczenia. Usłyszałam jego głos.
- O, Elena, co za miła niespodzianka.-powiedział z chytrym uśmieszkiem. A ja modliłam się, żeby nie zobaczył, jak spaliłam raka ze wstydu. Tak więc nie pozostało mi nic innego, jak się odwrócić w jego stronę, przywitać się i co powiedzieć? Że pomyliłam sypialnie, przecież to nie ma sensu. Dobra, muszę wziąć się w garść. Przecież to Damon, mój przyjaciel, nie pomyśli sobie Bóg wie czego.
- Damon, ja…- odpowiedziałam trochę zmieszana nie wiedząc co zrobić w tak żenującej sytuacji. Swoim wyglądem w ogóle mi tego nie ułatwiał. Miał mokre i w nieładzie włosy oraz zawiązany ręcznik na biodrach, a krople wody nadal spływały po jego umięśnionym i pięknym torsie. O Boże jaki on był piękny, dlaczego tego wcześniej nie dostrzegłam. „Zaraz, zaraz, opanuj się dziewczyno”- goniłam się w myślach i starałam się nie patrzeć na dolną część jego ciała.- Przepraszam, ale pilnie potrzebowałam skorzystać z toalety i nie wiedziałam, że jesteś w domu. Ale nie martw się już idę.
- I akurat, z pośród 3 łazienek wybrałaś moją?- zapytał Damon, po czym złapał mnie za rękę, kiedy chciałam wyjść.- Powiedz mi prawdę Eleno, co się dzieję z twoim słuchem, czyżbyś dostała przewiewu i nie słyszysz?- odparł ironicznie. A mi było, coraz bardziej głupio się z tego wyplątać.
- Jeśli wydaje ci się, że teraz sobie pójdziesz i nie wyjaśnisz mi o co tu chodzi, to niestety moja droga jesteś w błędzie.- dodał. A ja próbowałam się uwolnić z jego uścisku. Nawet będąc wampirem, nie dorównywałam mu siłą.
-Puść mnie! Przecież cię przeprosiłam. Czego jeszcze ode mnie chcesz? Proszę…- odparłam niemal błagalnym tonem. Ale on był nieugięty i przyparł mnie do ściany. Moje ubrania były mokre, od jego jeszcze niewyschniętego ciała. Czułam jego ciężki oddech na mojej twarzy i zapach jego ciała oraz wody kolońskiej. Między naszymi ciałami nie było ani milimetra wolnej przestrzeni. Byłam zarazem przerażona jak i podekscytowana. Nawet Stefan tak na mnie nie działał, jak ten mężczyzna.
- Teraz już mi nie uciekniesz.- powiedział pewnym siebie głosem. – Znudziły mi się już twoje podchody. Wiem, że mnie pragniesz, słyszę to po twoim przyśpieszonym oddechu. Ale jeśli się mylę, spójrz mi w oczy i powiedz to. – Po czym jeszcze bardziej zbliżył swoją twarz do mojej, tak blisko, że nasze nosy się niemal stykały ze sobą. Byłam bezradna, wiedziałam, że teraz moje ciało się zdradzi i nawet jeśli będę zaprzeczała samej sobie, to jemu nie umiałam, po prostu nie potrafiłam.
- Ja…kocham Stefana, ja nie mogę mu tego zrobić. A teraz z łaski swojej zostaw mnie w spokoju.-zebrałam w sobie resztę siły i powiedziałam na jednym wydechu. Może, zbyt nerwowo.
-Eleno, przecież ja ci nic nie robię. Sama do mnie przyszłaś i chciałaś skorzystać z okazji, dopóki nie ma Stefana.- odpowiedział cały czas się uśmiechając. – A teraz pozwól, że skoro nie zaprzeczyłaś, coś sprawdzę.
Zanim zdążyłam się zorientować co chciał zrobić, zaczął mnie namiętnie całować i błądzić rękoma po moich plecach. Na początku, byłam oszołomiona i nie wiedziałam co robię. Działałam jak w amoku, wplotłam palce w jego miękkie włosy i przybliżyłam go do siebie jeszcze bardziej. Rozkoszowałam się smakiem jego ust, smakowały whiskey i nim, cudownym i pysznym Damonem. Rozchyliłam lekko wargi, tym samym zapraszając go do środka, od razu zareagował i jeszcze brutalniej naciskał na moje usta. Nasze języki zaczęły tańczyć, nie one walczyły ze sobą, toczyły niesamowicie zaciętą, a zarazem przyjemną walkę. Mogłabym tak trwać całe wieki, zatraciłam się bez reszty w jego pocałunkach. Dziękowałam wtedy, że byłam wampirem i nie musiałam przestawać choć na chwilę, żeby się oderwać od jego idealnych ust, w celu zaczerpnięcia powietrza. I nagle się ode mnie odsunął i gdyby nie to, że podtrzymywał mnie, pewnie bym upadła. Spojrzałam na niego z rozczarowaniem. A on tylko z przepraszającym spojrzeniem, mi szepnął.
-Stefan właśnie wszedł do domu. Ogarnij się.- pogłaskał mnie po policzku i powiedział zadziornie.- Wkrótce to dokończymy, maleńka.
Nogi miałam jak z waty, nie mogłam się ruszyć, ale musiałam. Przecież Stefan nie mógł się o tym dowiedzieć. Chociaż, widziałam smutek w oczach Damona, to byłam mu wdzięczna, że przestał kiedy go usłyszał.
Ach, na samą myśl o tym wspomnieniu zrobiło mi się tak ciepło na sercu. Chciałabym to jeszcze kiedyś powtórzyć i znowu poczuć smak jego cudownych ust. Ale kiedy sobie pomyślałam, że już go więcej nie zobaczę, serce mi się łamało na kawałki. Nie zauważyłam nawet, kiedy zaczęłam płakać, a najgorsze było to, że nie potrafiłam przestać. Dlaczego byłam taka głupia i pozwoliłam mu odejść?
*****
Damon

-Bourbon raz.- powiedziałem niezbyt przyjaźnie do barmana. Po co miałem być miłym gościem? Byłem, raz dla niej, zmieniłem się, naprawdę starałem się, jak tylko mogłem. A ona, wybrała mojego braciszka. Jaka ironia losu, najpierw Kath, a teraz Elena. Co on miał w sobie takiego, czego ja nie miałem? Czy naprawdę miałem na czole napisane : „idiota”? Jak widać byłem, tylko stworzony do zaspokajania dziewczyn mojego brata, bo on się do tego najzwyczajniej w świecie nie nadawał. Pamiętałem ile razy Katherine się na niego skarżyła i to ze mną uprawiała perwersyjny i brutalny seks, to ja byłem jej erotyczną zabawką, niczym więcej. A Elena? Ona natomiast pobierała u mnie lekcje, uczyłem jej tego, czego wcześniej nauczyłem się od tej wampirzej dziwki. Oczywiście nie wszystkiego, bo Elena taka nie była, ona była delikatna, nie chciałem jej skrzywdzić . Miałem swoje granice i hamowałem się, żeby nie pieprzyć jej do bólu. Ale jak widać i tego nie doceniła. Powinienem o niej dawno zapomnieć, a nie potrafiłem. Co ta dziewczyna, ze mną zrobiła? Nie umiałem już żyć tak jak wcześniej, pomimo tego, że nie byliśmy razem nie interesowały mnie inne kobiety. Flirtowałem z nimi tylko po to, żeby wypić z nich krew co do ostatniej kropelki. Moje rozmyślania, przerwała śliczna blondynka, która się usiadła obok mnie na barowym krześle.
-Zajęte?- spytała tak słodko, że aż mnie brało na wymiotowanie. Cholera, skąd się biorą takie pustaki?
-Hej kotku, dla ciebie zawsze jest wolne.- odpowiedziałem najmilej jak umiałem i puściłem jej oczko.- Jak, taka piękność ma na imię?- spytałem i posłałem jej, mój zniewalający uśmiech.
- Sara.- odpowiedziała i się speszyła widząc jak wyciągałem do niej rękę. Ale, ujęła ją delikatnie.
-Jestem Damon.- powiedziałem i ucałowałem jej rękę. Dziewczyna spaliła raka, ale nadal nie odrywała ode mnie wzroku i przyglądała mi się z wyraźnym zafascynowaniem. Mnie takie coś w ogóle nie ruszało, zdawałem sobie z tego sprawę jaki byłem seksowny i jak działałem na kobiety.
- A więc co tu robisz sama? Nie boisz się, że ktoś cię może porwać?- uśmiechnąłem się i spojrzałem na nią. Może i była piękna, ale nie byłem nią zainteresowany. Udawałem tylko, byłem cholernie głodny i miałem ochotę na gorącą krew prosto z żyły jakiejś głupiej idiotki.
- Nie pomyślałeś o tym, że może ja przyszłam tu po to, żeby zostać porwaną, na przykład przez jakiegoś przystojniaka?- odbiła piłeczkę i spojrzała na mnie za wachlarza długich rzęs.
- Skoro jesteś taka odważna, to chodź gdzieś ze mną. Zobaczymy czy się nadal nie będziesz bała.- wstałem i wyciągnąłem do niej rękę. O dziwo, złapała mnie od razu, w ogóle nie protestując. Naprawdę jakaś głupia blondynka. Jaka normalna dziewczyna wychodziła z facetem, którego poznała 5 minut temu? Ale to już nie moja broszka, byłem głodny i musiałem zaspokoić pragnienie.
- To gdzie mnie porywasz mój rycerzu? –zapytała  wyraźnie podekscytowana, kiedy znaleźliśmy się już na zewnątrz.
- A może nie jestem rycerzem, tylko seryjnym mordercą albo gwałcicielem? – zapytałem i ponownie puściłem do niej oczko.
Natomiast ona zamiast mi odpowiedzieć, popchnęła mnie w ciemny zaułek i zaczęła mnie całować. A w trakcie naszych gorących pocałunków, rozpinała moją koszulę i wiła się jak kotka, przygniatając mnie swoim ciałem. Musiałem przyznać, że dziewczyna znała się na rzeczy, aż szkoda byłoby ją teraz zabijać. Ale, musiałem się pożywić. Dlatego lekko ugryzłem ją w dolną wargę i ssałem ją. Widać, że jej się to spodobało, a że było ciemno to nie widziała moich czarnych oczu i żyłek, które się pojawiły pod nimi. Nie wiedziała, że ma do czynienia z mordercą. Przejąłem inicjatywę i teraz to ja ją wgniatałem w ścianę, rozerwałem jej bluzkę i brutalnie całowałem jej dekolt i szyje, pozostawiając czerwone ślady od lekkich kąsań. Ona również, nie była mi dłużna i po rozpięciu wszystkich guzików mojej koszuli, zaczęła wodzić językiem po moim rozpalonym torsie. Byłem nawet, tego nieświadomy i wydawałem z siebie jęki rozkoszy, było mi tak cholernie dobrze. Ale znudziła mi się już ta gra wstępna, a że moja partnerka była już mokra, mogłem bez żadnych zahamowań w nią wejść. Dlatego podwinąłem jej krótką spódniczkę do góry i rozerwałem jednym, stanowczym ruchem, kuse majteczki. Wszedłem w nią brutalnie i poruszałem się szybko . Nie protestowała, tylko wiła się z rozkoszy i wydawała z siebie rozkoszne dźwięki. Wchodziłem w nią coraz głębiej, aż do oporu i poruszałem się coraz szybciej. Tego mi było trzeba, porządnego wyładowania emocji. Po chwili doszliśmy, oboje w tym samym czasie. Oparliśmy się czołami i nadal ciężko dyszeliśmy. A bynajmniej ona, bo ja byłem odporny na takie doznania.
- O Matko! – wyjąkała.- Ale było mi dobrze, nie dość, że jesteś przystojny to do tego jeszcze okazałeś się zajebistym kochankiem.
- Dobra, już się tak nie ekscytuj.- odparłem, niczym nie wzruszony.- Ale muszę przyznać, że ty też byłaś całkiem niezła i naprawdę jest mi przykro za to, co zaraz zrobię.
Nie zdążyła nawet odpowiedzieć, bo automatycznie wysunąłem kły i wbiłem jej się w szyję. Krzyczała i błagała o litość, ale mnie to nie ruszało. Myślałem tylko o tym, żeby zaspokoić swój głód. Jej krew była przepyszna, przyjemnie koiła moje gardło. Nagle usłyszałem jak ktoś mnie woła i odsunąłem się niezadowolony od ofiary. Kiedy ją puściłem i wymazałem jej pamięć, odwróciłem się, żeby zobaczyć kto przeszkodził mi w uczcie. Ujrzałem przed sobą nikogo innego, tylko Katherine. Jeszcze jej, tu brakowało.
- Damon Salvatore.- powiedziała seksownym głosem i zawinęła sobie jeden lok na palec. Czy ona nie wiedziała, że te jej sztuczki już na mnie nie działały?- Czyżbyś zdradzał świętą i dobrą Elenkę z jakąś kurewką? A gdzie twoje oddanie i miłość do niej? Och, czekaj zapomniałam, przecież ona już wybrała i to nie jesteś ty. Wiesz,  szkoda mi jest ciebie.- udawała skruszoną.
-Katherine, a ty jak zwykle się nie zmieniłaś. I przestań udawać, że cię to obchodzi, co się ze mną dzieje.- odpowiedziałem zirytowany.- A poza tym, co tu robisz w Las Vegas? Czyżby już nigdzie cię nie chcieli i przygnało cię aż tu?
- A odpowiedź, że szukałam ciebie, ci wystarczy?- odparła, kokieteryjnie poruszając biodrami i przybliżając się do mnie.
- Och, daruj sobie. Twoje gierki już na mnie nie działają. Znajdź sobie innego kozła ofiarnego.- odpowiedziałem i kiedy chciałem odejść, zagrodziła mi przejście. Przybliżyła usta do mojego ucha, ugryzła mnie delikatnie, co spowodowało ciarki na moim ciele. Zauważyła to i z uśmiechem na ustach powiedziała .
- Mój słodki, niewinny Damonie i tak jeszcze się zobaczymy, a wtedy będziesz mi bardziej posłuszny i oddany.- Po czym zniknęła.

Twoje nie doczekanie Katherine- pomyślałem i udałem się do hotelu. Byłem wyczerpany i musiałem odpocząć od tego wszystkiego.

6 komentarzy:

  1. KOCHAM TO! <3333 Świetnie się zaczyna :D Masz talent i od razu pokochałam twój styl pisania *.* Bardzo mi się podobała retrospekcja z Deleną :3 Ach, Damon jest taki gorący i namiętny ^^ Szkoda, że Elena jest ze Stefanem, ale jak widać chyba nie potrwa to zbyt długo xD Ucieszyłam się, kiedy Elka zaczęła marudzić, a on się wściekł... Jak jak kocham takiego Damona *.* Zły i niezależny. Zaciągnie pannę do łóżka, a potem ją zabije- I to się nazywa Damon Salvatore xD Hmm, Katherine spotkała się z Damonkiem? Czego ona może chcieć... No cóż, czekam na kolejny rozdział :D Pięknie wychodzą ci sceny +17 ;)
    Życzę mnóstwa weny i pozdrawiam :***

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję bardzo, kochana! ;*
    Wszystko się wyjaśni w następnych rozdziałach :D
    Tymczasem zapraszam na II rozdział ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ooo świetny! Stelena sie rozpada :D jak mnie to cieszy ;) i ten telefon do damona... Szkoda ze nie odebrał... Świetnie opisałas retrospekcje oraz oddalas charaktery bohaterów ;) czekam na następny rozdział i mam ogromna prośbę. Mogłabyś informować mnie o pojawieniu sie kolejnych wpisów? Z góry dziękuję, pozdrawiam oraz życzę weny :*
    delena-inna-historia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję kochana! ;*
      Cieszę się, że moje opowiadanie przypadło Ci do gustu :D
      Ok, nie ma sprawy, zaraz dam Ci znać ;)

      Usuń
  4. Jejku dlaczego ja wcześniej nie wiedziałam o tym blogu ? Przecież on jest zajebisty !! Masz talent dziewczyno !!! :) Zostaję tu na stało, choć czasami mg dodawać komcie do rozdziałów w późniejszych terminach gdyż obserwuje jeszcze około 50 innych blogów i sama rozumiesz nie wyrabiam się z komentowaniem i czytanie, a sama prowadzę dwa swoje blogi. :)
    Na prawdę cudowny blog :)
    Pozdrawiam :*
    Buziaczki :******
    Ps. zapraszam do mnie: http://damonelenaa.blogspot.com/
    http://lovemedelena.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo! ;*** Cieszę się, że mam nową czytelniczkę :D Nie ma sprawy, sama mam napięty grafik, więc doskonalę Cię rozumiem ;) Obiecuję, że zajrzę na Twoje blogi, tylko nie wiem kiedy je nadrobię heh.
      Pozdrawiam! ;***

      Usuń